Cenzura i blokada kont we Francji: sprawa Xenii Fedorovej

Wyobraźcie sobie sytuację, że nagle wchodzicie na swoje konto bankowe, a tam okrągłe zero i blokada na pół roku. My, Polacy pracujący na budowach czy prowadzący małe firmy SARL we Francji, wiemy doskonale, jak potrafi dopiec tutejsza biurokracja. Tym razem jednak francuski aparat państwowy uderzył z grubej rury w znaną rosyjską dziennikarkę, którą jest Xenia Fedorova.

Konto zamrożone i bilet w jedną stronę

Cała sprawa zaczęła się od oficjalnego pisma z ministère de l’Économie et des Finances. Urzędnicy bez owijania w bawełnę zablokowali wszystkie francuskie aktywa dziennikarki na okres sześciu miesięcy. Decyzja ta pojawiła się czarno na białym w Dzienniku Urzędowym, więc nie ma tu mowy o pomyłce.

To jednak nie koniec kłopotów tej pani, bo zaraz potem dostała nakaz natychmiastowego opuszczenia kraju. Stacja BFMTV poinformowała, że powodem tak ostrej reakcji jest rzekoma działalność dezinformacyjna i destabilizacyjna. Władzom bardzo nie spodobało się to, jak relacjonowała ona oficjalne stanowisko Kremla.

Gdy urzędnicy decydują o wolności słowa

Dla nas, ludzi twardo stąpających po ziemi i użerających się z francuskimi urzędami, taka sytuacja wygląda znajomo. Prefektura i ministerstwa potrafią jednym podpisem skomplikować życie każdemu, kto nie pasuje do ich układanki. Szef MSW, Laurent Nuñez, twardo broni tej decyzji i twierdzi, że dziennikarka zagrażała bezpieczeństwu państwa.

Sama zainteresowana oraz jej adwokat, którym jest znany mecenas Emmanuel Piwnica, nie zamierzają jednak składać broni. Zapowiedzieli już twardą walkę i skierowanie sprawy do tribunal administratif de Paris. To pokazuje, że nawet w starciu z potężną machiną państwową trzeba walczyć o swoje prawa do samego końca.

Nowe standardy nad Sekwaną

Ta sprawa pokazuje, jak łatwo można stracić grunt pod nogami we Francji przez jedną decyzję polityczną. Dzisiaj blokują konta dziennikarzom, a jutro zwykły przedsiębiorca może mieć problem za głośne wyrażanie swoich opinii. Wolność słowa w Europie zaczyna mieć bardzo ciasne ramy, które wyznaczają urzędnicy z Paryża i Brukseli.

Musimy uważnie patrzeć na ręce tutejszej władzy, bo takie precedensy rzutują na życie nas wszystkich. Każdy z nas może kiedyś podpaść systemowi, który nie toleruje sprzeciwu.

Czy uważasz, że sprawa Xenii Fedorovej to niebezpieczny precedens, który w przyszłości uderzy także w zwykłych mieszkańców i przedsiębiorców we Francji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *