
Koniec taryfy ulgowej w departamencie 92
Prefekt Alexandre Brugère nie bawi się w dyplomację. W departamencie 92 trwa bezpardonowa walka z dilerami i bandytami terroryzującymi osiedla HLM. Nowa ustawa antynarkotykowa to nie tylko papier, to realne narzędzie w rękach prefekta. Pierwsze efekty już widać.
W Rueil-Malmaison para G. wyleciała z mieszkania komunalnego. To jasny sygnał: handlujesz, niszczysz życie sąsiadom – tracisz dach nad głową. Prefekci zyskali prawo do wydawania zakazów przebywania w konkretnych strefach. To cios w interesy narkobiznesu.
Czy to tylko pudrowanie rzeczywistości?
Działania Brugère’a to krok w dobrą stronę, ale bądźmy realistami. Eksmisja dilera z jednego bloku to tylko przesunięcie problemu o dwie ulice dalej. Czy to realne rozwiązanie, czy tylko czyszczenie statystyk przed wyborami?
Samo wyrzucenie bandyty z osiedla nie zlikwiduje popytu. Dilerzy to hydra – utniesz jedną głowę, wyrosną dwie kolejne. Potrzebujemy twardej ręki, ale też systemowego podejścia, które nie pozwoli tym ludziom wrócić na nasze ulice.
Czas na konkretne efekty
Walka z narkotykowym rakiem to nie sprint, to maraton. Prefekt ma determinację, ale czy ma wystarczające wsparcie? Jeśli nie uderzymy w źródło problemu, za chwilę będziemy mieli te same patologie w innych dzielnicach. Bezpieczeństwo mieszkańców musi być priorytetem, a nie tylko tematem do medialnych nagłówków.
Jeśli państwo nie przejmie kontroli nad osiedlami HLM, zrobią to gangi. Wtedy żadne zakazy nie pomogą. Czas przestać się łudzić – albo wygramy tę wojnę na ulicach, albo oddamy nasze miasta w ręce przestępców.



