Antoine Vey: Gdy adwokat zamienia togę na rolę tyrana

Prawniczy „pedagog” w Porte de Clichy

We francuskim świecie prawniczym, gdzie etyka powinna być fundamentem, Antoine Vey – były wspólnik samego Erica Dupond-Moretti – postanowił zdefiniować ją na nowo. Ten 42-letni „gwiazdor” palestry, który bronił takich tuzów jak Julian Assange czy Jérôme Cahuzac, stanął przed sądem pod zarzutami harcèlement moral oraz nadużycia zaufania. Wisienką na tym gorzkim torcie jest oskarżenie o harcèlement sexuel. Wygląda na to, że w kancelarii Veya „prawo” oznaczało głównie prawo do bycia tyranem.

Metody pracy rodem z horroru

Byli współpracownicy Veya, zamiast cennego doświadczenia, wynieśli z pracy traumę. Zeznania przed sądem malują obraz człowieka, dla którego krzyki, pogardliwe uwagi i znieważające notatki były codziennym narzędziem zarządzania. To fascynujące, jak szybko „prestiżowa kariera” zamienia się w festiwal przemocy słownej. Ciekawe, czy w cenniku usług adwokackich była też doliczana opłata za „szkolenie z upokarzania”?

„Pedagogika” w wydaniu Veya

Najlepsza jest linia obrony: Vey twierdzi, że stosował środki pedagogiczne. Tak, dobrze czytacie – terroryzowanie podwładnych to teraz „edukacja”. Według niego, błędy w pracy wymagają „ostrej korekty”. Szkoda tylko, że francuskie prawo, w przeciwieństwie do bujnej wyobraźni adwokata, nie uznaje mobbingu za metodę nauczania. To klasyczny przykład, gdzie wysokie zarobki i prestiż mają przykryć brak podstawowej kultury osobistej.

Kariera w zawieszeniu

Rada Izby Adwokackiej w Paryżu w końcu powiedziała „dość” i zawiesiła Veya w wykonywaniu zawodu. To już kolejna rysa na jego wizerunku, po wcześniejszych karach za niewłaściwe zachowanie. Sprawa, która wypłynęła dzięki śledztwu Libération, pokazuje, że nawet w świecie drogich garniturów i wielkich pieniędzy, biurokratyczne młyny w końcu mielą – choć zazwyczaj wolniej niż w przypadku zwykłego śmiertelnika, który spóźnił się z deklaracją do URSSAF.

Czy to koniec kariery Veya? Czas pokaże. Jedno jest pewne: w kraju, gdzie za byle błąd w papierach CAF czy RATP potrafi zniszczyć życie, obserwowanie, jak „elity” próbują wykręcić się od odpowiedzialności swoimi „pedagogicznymi” teoriami, jest wyjątkowo pouczające. Pamiętajcie, w Paryżu szacunek kosztuje więcej niż godzina pracy adwokata – zwłaszcza gdy ten ostatni uważa się za boga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *